|
Strona startowa P2P na dobre i na złe |
|
|
|
| 17.12.2008. | ||
Chociaż aż 36% badanych w projekcie D-Link Technology Trend nie widzi nic złego w pirackim ściąganiu objętych prawem autorskim plików z sieci, a za naganne takie działania uznaje tylko 21% respondentów, to jest to tylko jedna strona medalu peer-to-peer. Nie należy zapominać o drugiej - platforma ta jest zdecydowanie wydajniejsza w dostarczaniu dużych plików, niż dystrybucja z centralnego serwera. Technologia peer-to-peer pozwala na dystrybucję dużych plików, przez dzielenie ich na małe części, które z kolei są oferowane za pośrednictwem wielu źródeł. Po pobraniu wszystkich paczek plik zostaje ponownie scalony.
Chociaż ta metoda udostępniania plików jest znacznie szybsza i wydajniejsza niż ściąganie z jednego centralnego serwera, może ona powodować problemy z pasmem dla dostawców usług internetowych, ponieważ protokoły P2P zostały zaprojektowane do pobierania dużych paczek danych ze wszelkich dostępnych źródeł i bez specjalnego względu na wydajność sieci. To z kolei prowadzi do stosowania przez dostawców usług internetowych kontrowersyjnych technik spowalniania, tudzież blokowania ruchu P2P. P2P na świecie i w Polsce Niemiecka firma ipoque prowadzi badania na podstawie danych zgromadzonych przez urządzenia PRX Traffic Manager umieszczonych u klientów - głównie dostawców usług internetowych. Zeszłoroczny raport można pobrać ze strony firmy - (www.ipoque.com Innym interesującym faktem jest, że niemal 20% transmisji P2P jest szyfrowanych. Jeszcze w lutym br. amerykański dostawca internetowy Comcast bronił agresywnie przed FCC (Federalny Urząd Łączności USA) swoich praktyk wykorzystywania pakietów tcp-reset do spowalniania i blokowania ruchu peer-to-peer. Miesiąc później firma diametralnie zmieniła swoją politykę, ogłaszając oficjalnie zaprzestanie ograniczania ruchu wytwarzanego przez protokoły wymiany plików. Ta nagła zmiana nastawienia została przyjęta z otwartymi ramionami przez BitTorrent - jeszcze niedawno zagorzałego przeciwnika w sporze o sposób zarządzania pasmem przez dostawców usług internetowych. Z relacji prezesa i współzałożyciela BitTorrent, Ashwina Navina, wynika, że negocjacje z Comcastem w sprawie zarządzania ruchem trwały ponad dwa lata, a katalizatorem powodującym przełom było zainteresowanie mediów praktykami tego dostawcy internetu. Zdaniem Marty'ego Leferty, prezesa DCIA, organizacji zrzeszającej dostawców usług internetowych i firmy rozwijające protokół P2P oraz przemysł rozrywkowy, podjęcie współpracy między tymi firmami było nieuchronne. Z jednej strony był wzrost zapotrzebowania na pasmo przez użytkowników, z drugiej - potencjał technologii peer-to-peer pozwalający na szybką dystrybucję dużych plików. P2P musiało w końcu stać się akceptowanym przez operatorów narzędziem, a zwalczające się do niedawna strony - podjąć współpracę. Podobnie jak Comcast, także i inny operator - Verizon zaprzestał ograniczania ruchu peer-to-peer po testach przeprowadzonych wspólnie z Pando Networks (również do niedawna firmy z przeciwnej strony barykady). Jak podała w zeszłym roku agencja Associated Press, Comcast korzystał z rozwiązania, które było aktywowane, gdy użytkownik udostępniał innym plik za pomocą systemu wymiany BitTorrent czy Gnutella. Operator internetowy generował pakiet tcp-rst interpretowany przez obie strony transmisji pliku jako błąd sieci, powodujący konieczność zestawiania połączenia na nowo. Ponieważ komunikaty tego typu były tworzone sztucznie, pojawiały się liczne oskarżenia o fałszowanie pakietów przez Comcast i spoofing. Ogłoszone przez operatora odstąpienie od tych praktyk (warto zaznaczyć, że podobną technikę stosują Chiny przy cenzurowaniu internetu swoim obywatelom) pokazuje, że tego typu rozwiązania "wychodzą z mody" i polityka większości dostawców usług internetowych zmierza do braku różnic w traktowaniu poszczególnych protokołów. Oczywiście operatorzy dostrzegają gwałtowny wzrost wykorzystania pasma przez wspomniane systemy udostępniania plików. Oprócz planowania inwestycji w swoją infrastrukturę, wielu operatorów podejmuje współpracę z dostawcami rozwiązań typu P2P, aby uczynić architekturę peer-to-peer bardziej wrażliwą na potrzeby i możliwości sieci. Jak polscy dostawcy usług internetowych traktują ruch peer-to-peer? Większość zapytanych przez nas operatorów zapewnia, że ruch tego typu nie był nigdy w ich sieciach ograniczany. W przypadku usług świadczonych drogą radiową pojawia się ograniczenie transferu, wynikające z wykorzystania przyznanego pakietu transferu danych. Jeden z operatorów przyznał się do ograniczania w przeszłości transferu peer-to-peer do poziomu kilkunastu kb/s. Strategia większości polskich operatorów (szczególnie detalicznych) polega obecnie na tym, by sprzedać jak najwięcej abonamentów. Informacja o blokowaniu pewnych usług na pewno nie pomagałaby w tym. Łatwo się dzielić... nie swoim Na
wspomnianej konferencji "V Forum Usług Szerokopasmowych" zaprezentowano
również wyniki badania zrealizowanego za pomocą sondażu Capibus,
przeprowadzonego przez Instytut MillwardBrown SMG/KRC i zrealizowanego
w ramach projektu badawczego D-Link Technology Trend. W ramach badań
zadano wiele pytań 1000 osób w wieku 15-75 lat. Dla 65% respondentów
internet jest medium dostarczającym informacji, dla 38% - narzędziem
wymiany informacji i podtrzymywania znajomości, 35% używa go w celach
rozrywki, a dla 27% stanowi on źródło darmowych multimediów. Dostęp
w domu do sieci ma 41% respondentów. Spośród użytkowników deklarujących
dostęp do internetu do ściągania filmów przyznaje się 23%, zaś do
oglądania ich aż 38%, czyli nieco ponad 150 ankietowanych osób.
Internauci są więc skłonni do dzielenia się pobranymi filmami. Fakt ten
jeszcze lepiej ilustrują odpowiedzi wszystkich ankietowanych. Ponad 200
respondentów przyznało się do oglądania filmów z sieci.
P2P to nie tylko narzędzie piratów
Chociaż peer-to-peer kojarzy się z niekoniecznie legalnym pobieraniem filmów czy muzyki, technologia ta jest znakomitym udogodnieniem w udostępnianiu dużych plików, takich jak dystrybucje Linuksa. Z drugiej strony przykład iTunes pokazuje, że ludzie są skłonni płacić rozsądną cenę za muzykę oferowaną online, nie będą więc pewnie mieli nic przeciwko kupowaniu filmów jakości HD, jeśli tylko będą proponowane po przystępnych cenach, zaś technologia peer-to-peer pozwoli efektywnie udostępniać coraz większe ilości danych. Najistotniejsze dla rozwoju peer-to-peer koncepcje powstały w ramach prac powołanej przez DCIA grupy roboczej P4P, w skład której wchodzą takie firmy, jak: Verizon, AT&T, Comcast, BitTorrent czy Pando, ale także np. zrzeszenie MPAA (Motion Picture Association of America), dbające o interesy amerykańskiego przemysłu filmowego.
![]() Rezultaty
przeprowadzonych testów opracowanego przez naukowców Yale University
eksperymentalnego oprogramowania P2P pokazują, że nowe rozwiązanie
powinno wyeliminować wiele bolączek tradycyjnych platform peer-to-peer.
Dotychczas klient czerpał dane ze wszelkich dostępnych miejsc, nie
bacząc na to, czy robi to z komputera obok, czy z drugiego końca
świata. Nowe rozwiązanie zwraca uwagę na topologię sieci. Architektura
P4P wnosi do sieci nowe komponenty serwerów iTracker, dzięki którym
uwzględniana jest metryka i kojarzone są komputery znajdujące się
najbliżej.
Artykół pochodzi z strony - http://www.networld.pl autor - Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć
|
||
| Zmieniony ( 17.12.2008. ) | ||
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|

Co z tymi rozszerzeniami ?
Zidentyfikowanie adresu IP nie stanowi dowodu, że dany użytkownik sieci dokonał naruszenia praw autorskich - taki pogląd wyraził brytyjski sędzia Colin Birss, który wydał wyrok w sprawie 27 osób pozwanych przez ACS Law w imieniu firmy Media C.A.T. To nie tylko ostateczna porażka kontrowersyjnej kancelarii. Sędzia zakwestionował praktykę, która leży u podstaw proponowanego w różnych krajach "prawa trzech ostrzeżeń".Wczoraj sędzia Colin Birss badający wszystkie sprawy związane z ACS Law i Media C.A.T. wydał wyrok dotyczący 27 pozwanych. Informacje na ten temat podaje TorrentFreak, według którego wyrok jest "prawie encyklopedycznym katalogiem błędów, pominięć, błędnych interpretacji...", jakie popełniły ACS Law i Media C.A.T. 














