| RIAA nie chce zapłacić prawnikowi |
|
|
|
| 31.03.2008. | |
|
RIAA z łatwością pozywa internautów, ale najwyraźniej nie jest gotowa na ponoszenie kosztów przegranych procesów. Kiedy przyszło do zapłacenia za usługi prawnika, który bronił bezpodstawnie pozwaną kobietę, RIAA zaczęła kwestionować wysokość jego wynagrodzenia.
Sprawa dotyczy głośnego procesu, w którym oskarżoną była Tanya Andersen. Całe postępowanie było porażką RIAA od początku. Organizacja jak zwykle żądała wysokiego odszkodowania za pobieranie muzyki z Sieci, ale nie miała właściwie żadnych dowodów przeciwko p. Andersen. Jedynym "dowodem" był adres IP, który dało się z nią powiązać. W czasie trwającego ponad 2 lata procesu Andersen dostarczyła dane osoby, która rzeczywiście mogła pobierać pliki za pomocą programu KaZaA. RIAA uparcie trzymała się swoich oskarżeń. Ostatecznie sędzia uznał je za bezpodstawne i nakazał oskarżycielom zwrócenie kosztów związanych z wynajęciem prawnika pozwanej. Prawnik - Lory Lybeck – zażądał blisko 300 tys. dolarów. Tak wysokie koszty naliczono w związku z ryzykowną, ale udaną obroną. Prawo stanu Oregon pozwala na stosowanie takich "mnożników" przy naliczaniu kosztów. RIAA płacić nie chce. Przedstawiciele organizacji twierdzą, że opłata jest wygórowana i prawnik nie powinien żądać więcej niż 30 tys. dolarów. Według nich sprawa była typowa i nie wymagała specjalnych nakładów pracy. Dodatkowo ich zdaniem wynagrodzenie prawnika nie powinno uwzględniać wypowiedzi dla mediów, dodatkowego wynagrodzenia dla prawników obecnych na przesłuchaniach itd. Organizacja kwestionuje też koszty związane z podróżą. Lybeck broniąc wysokości swojego wynagrodzenia mówi, że Tanya Andersen miała prawo szukać prawnika poza miejscem zamieszkania, a obecność dwóch prawników ze jej strony nie powinna dziwić RIAA (zdarzało się, ze na przesłuchaniach było nawet sześciu prawników zatrudnionych przez tę organizację). Lybeck podkreślił, że Tanya Andersen miała prawo użyc takiej samej siły obrony, jakiej RIAA użyła do bezpodstawnego zaatakowania jej. Obserwując postępowanie RIAA trzeba stwierdzić, że przy okazji opisanej sprawy organizacja skompromitowała się podwójnie. Trwając przy oskarżeniach pod adresem p. Andersen RIAA udowodniła, że jest gotowa agresywnie naciskać na osoby całkowicie niewinne i w ten sposób wyciągać od nich pieniądze. Teraz organizacja pokazała, że nie potrafi ponosić konsekwencji swoich kosztowych procesów i pomyłek.
Źródło: Ars Technica, Recording Industry vs People / dicom
Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego artykułu... |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|











