SAFEPEER-rss

10.02.2012.
 
 
 Strona startowa 
Piraci w sieci walczą o wolność dla internautów
Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
23.01.2008.
Nie mają drewnianych nóg, przepasek na oczach i żeglują po bezkresie internetu. Wciąż są awanturnikami, walczą o legalizację piractwa, anonimowość internautów. Zamiast skarbów chcą rabować wielkim koncernom prawa autorskie. Szykują się do abordażu europarlamentu.

ak wygląda pirat: pije rum, ma drewnianą nogę, przepaskę na oku, często hak zamiast dłoni. Jest dziki, zły i chciwy. Taki wizerunek utrwaliło w nas wiele filmów, które można nielegalnie ściągnąć z internetu. Właśnie. Dzisiejsi piraci zamiast dokonywać abordaży i szukać awantur w portowych knajpach, wypłynęli na wirtualne wody i zajmują się walką z prawem autorskim ograniczającym wolność ściągania filmów, muzyki i oprogramowania. Zjednoczyli się nawet w Polskiej Partii Piratów.

Chłopaki na umrzyka skrzyni...
Kiedy 25-letni warszawiak Błażej Koczorowski półtora roku temu zakładał forum nieformalnej Partii Piratów, odzew internautów przerósł jego oczekiwania. Mimo że partia nie istniała, zapisało się do niej półtora tysiąca ludzi z całej Polski. Internauci chcieli pomóc, aby inicjatywa ruszyła. Udało się. Polska Partia Piratów właśnie została zarejestrowana.

Ruch piracki nie jest pomysłem polskich studentów, to inicjatywa międzynarodowa. Nie ma nic wspólnego z piratami drogowymi, ani tymi od podrabianych programów komputerowych. Nazwa ma być kontrowersyjna, bo bez tego teraz ciężko zaistnieć. – Gdybyśmy nazywali się Partia Społeczeństwa Informacyjnego, to nikt nie zwróciłby na nas uwagi – tłumaczy Koczorowski.

Do rozpoczęcia działalności w Polsce Koczorowskiego natchnęła wiadomość, że koncerny ze Stanów Zjednoczonych naciskały na policję w Szwecji, aby zamknęła szwedzki serwer. Zainteresował się sprawą. Dotarł do anglojęzycznej strony internetowej Partii Piratów. Okazało się, że działa tam polskie forum. Niewielkie, bo tylko z dwoma użytkownikami. Postanowił je rozkręcić.

Jednym z pierwszych problemów, którym zajęli się piraci, były naloty policji na studenckie akademiki w poszukiwaniu nielegalnych programów. – W wielu wypadkach ludzie byli niewinni. Udało się nam kilka osób uratować przed procesem – mówi Jakub Laskowski, także członek Partii Piratów. – W Polsce sprawy za korzystanie z oprogramowania niezgodnie z licencją w 90 procentach przypadków kończą się ugodami. Firmy podpisują porozumienie na ułamek kwoty, której się domagały, tyle że użytkownik musi podpisać pismo, że złamał prawo. I to kończy sprawę – mówi Koczorowski.

Ho, aj, ho! A w butelce rum...
Polscy piraci będą walczyć o prawo do prywatności i anonimowości, a co za tym idzie – o niewprowadzanie unijnych przepisów dotyczących obowiązkowej retencji danych o internautach (czyli gromadzenia informacji o nich). – Internet powinien zapewniać anonimowość, tak jak ustawa o Poczcie Polskiej – podkreśla Koczorowski.

– Listonosz nie ma prawa otworzyć naszego listu, a w internecie jest inaczej. Wysyłasz wiadomość, a jej treść i to, gdzie jest wysyłana, zapisane zostają na serwerze. Nie powinno się zakładać z góry, że każdy jest przestępcą. Niefachowe gromadzenie danych osobowych niesie ze sobą wiele zagrożeń. Na całym świecie zdarza się, że giną dyski z danymi milionów ludzi. Dostają się w nie wiadomo czyje ręce – wtóruje koledze Laskowski. W programie partii znalazła się też legalizacja piractwa, walka z prawem autorskim wielkich koncernów – co w dzisiejszych czasach pachnie małą rewolucją. Interesuje ich również wolne oprogramowanie w szkołach.

– Młodzież powinna uczyć się na temat oprogramowania zamkniętego: firmy Microsoft oraz otwartego. Po to, aby licealista, który opuszcza szkołę, wiedział, że ma alternatywę – twierdzi Dominik Łabudziński, też „pirat”.

Piją na zdrowie...
Piraci są także za tworzeniem Wolnych Podręczników (książki pisane przez samych nauczycieli). Ich zdaniem, są one najlepszym sposobem na załatwienie problemu drogich podręczników. Nie obawiają się oburzenia ze strony autorytetów, które je tworzą. Swoich sprzymierzeńców planują szukać wśród rodziców, którzy co roku wydają coraz większe sumy na książki.

– Przykładem na to, że Wolne Podręczniki są dobrym rozwiązaniem, jest Wikipedia. Okazuje się, że encyklopedia tworzona przez internautów zawiera mniej błędów niż słynna Encyklopedia Britannica. I zostało to potwierdzone w obiektywnych, niezależnych testach – twierdzi Laskowski. Ale czy do planowanych zmian prawnych konieczna jest partia polityczna?

– Chcemy stworzyć pierwszą partię działającą w całej Unii Europejskiej. I bronić Unię przed takimi bublami jak patenty na oprogramowanie – zaznacza Koczorowski. – Poza tym jako partia polityczna możemy działać efektywniej. Są grupy, które robią rzeczy podobne, działając jako stowarzyszenia, ale nie mają siły przebicia.

...resztę czart uczyni! Ho, aj, ho!
– Ciekawe, który polityk odważyłby się powiedzieć, że 10 mln ludzi w Polsce to złodzieje. A przynajmniej tyle osób korzysta z nielegalnego oprogramowania. Przed ostatnimi wyborami zastanawiałem się, na kogo zagłosować. Żadna partia nie wypowiada się na temat internetowych regulacji. A jak już, to bardzo enigmatycznie – mówi Koczorowski.

Nowa partia nie liczy, że zagrozi jakiemuś ugrupowaniu. Nie to jest jej celem. Nie chcemy władzy, zależy nam na zmuszeniu polityków do ustanowienia odpowiednich przepisów – mówi lider partii. – Wychodzimy naprzeciw oczekiwaniom internautów stanowiących spory procent wśród wyborców.

Piraci zdają sobie sprawę, że ze względu na nazwę mogą być niepoważnie traktowani. Jednak takich partii w Europie jest pięć, a na całym świecie ponad 20.– Nie jesteśmy znikąd. Ten pomysł się sprawdza. Spotykamy się co pół roku na szczeblu międzynarodowym. Omawiamy problemy w poszczególnych krajach i metody ich rozwiązywania – tłumaczy Dominik Łabudziński. – Teraz rozpoczynamy budowanie struktur wojewódzkich i przygotowujemy się do wyborów do europarlamentu.

Osoby, które chcą się przyłączyć do pirackiej partii, deklarację członkowską ściągną ze strony www.partiapiratow.org.pl. Należy ją wydrukować, wypełnić i przesłać do biura przy ul. Krakowskie Przedmieście 79/301.    

 


żródło - www.zw.com.pl

 


Zmieniony ( 14.02.2008. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

 
 
Top! Top!