|
Strona startowa DRM i inne cuda |
|
|
|
| 08.11.2007. | |
|
W świetle polskiego prawa nie jest przestępstwem samo łamanie
mechanizmów uniemożliwiających np. wykonanie kopii płyty DVD czy
kopiowanie plików muzycznych. Wszystko zależy od tego jaki jest cel
obchodzenia tych zabezpieczeń.
Internet stał się niezwykle atrakcyjnym narzędziem prowadzenia biznesu
przez wydawnictwa czy firmy fonograficzne. Powstają specjalistyczne
serwisy internetowe zajmujące się handlem wyłącznie elektronicznymi
wydaniami książek (e-book), filmów czy albumów muzycznych w formacie
plików MP3. Tytułem przykładu, w roku 2000 Stephen King podjął
pionierską decyzję o publikacji swojej powieści "Riding the Bullet"
wyłącznie w formie elektronicznej. Książką sprzedawana była w formie
zabezpieczonego przed kopiowaniem pliku PDF, w cenie 2.5 $ za kopię. W
niedługim czasie po premierze książki, prasa komputerowa doniosła o
złamaniu zabezpieczeń e-booka i rozpowszechnianiu w sieci pirackich
kopii książki. Pokusa piractwa, jest tym większa, iż zapis cyfrowy
pozwala na wykonanie niewielkimi kosztami kolejnych, nie odbiegających
jakością od "oryginału" kopii utworu. Sieć pozwala na dalsze niemal
nieograniczone, wykonywanie i niekontrolowane rozpowszechniania tego
rodzaju cyfrowych kopii e-booka, czy innego utworów. Mogłoby się
wydawać, iż stosowanie elektronicznych zabezpieczeń przed nielegalnym
dostępem i kopiowaniem chronionych dóbr stanowi swoiste panaceum na
internetowe piractwo. Jak wskazuje jednak powyższy przykład, nawet
zawansowane technicznie zabezpieczenie można złamać - jest to tylko
kwestia czasu i dostępnych środków. Dlatego też, wysunięto postulat
wprowadzenia ochrony prawnej przed usuwaniem lub obchodzeniem tego
rodzaju zabezpieczeń technicznych.
Roman Bieda *** Pełna treść artykułu dostępna jest w blogu ITLAW - Prawo IT dla IT
|
|
| Zmieniony ( 14.02.2008. ) |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|











