|
15.09.2007. |
|
Amerykański piosenkarz Prince zamierza pozwać YouTube, eBay, a także The Pirate Bay, zarzucając im nielegalne czerpanie korzyści finansowych z jego twórczości. Pozwy zostaną złożone jednocześnie w Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych, a także Szwecji.
Do walki z internetowym piractwem artysta
zaangażował brytyjską firmę Web Sheriff, specjalizującą się w sprawach
dotyczących naruszania praw autorskich w Sieci. Na polecenie Prince'a
Web Sheriff doprowadził w zeszłym tygodniu do usunięcia z YouTube dwóch
tysięcy plików z muzyką piosenkarza.
Szef firmy John Giacobbi twierdzi, że już następnego dnia pojawiło się
kilkaset nowych plików z wcześniej usuniętymi materiałami.
- Mogą
bez problemów zablokować materiały pornograficzne, ale w przypadku
muzyki bądź filmów nie stosują tak skutecznych filtrów, co jest
podstawą ich sukcesu na rynku - twierdzi, uzasadniając złożenie pozwu.
Zarzut czerpania korzyści materialnych z tego tytułu postawiony
zostanie również szwedzkiemu trackerowi BitTorrent - The Pirate Bay. W
imieniu Prince'a pozew w tej sprawie złoży jedna z tamtejszych
kancelarii prawnych.
Co ciekawe, Web Sheriff podejmował już w przeszłości kontakt z
operatorami strony, reprezentując wówczas amerykańską grupę The White
Stripes. Pisemne groźby wówczas do niczego nie doprowadziły, zapis
korespondencji wylądował natomiast w rozrywkowym dziale serwisu - Legal Treats.
W imieniu Prince'a brytyjska firma zarzuca platformie eBay przyzwolenie
na handel podrobionymi rzeczami naruszającymi interesy artysty. Chodzi
o zegarki, skarpetki i kubki z nadrukowanym pseudonimem piosenkarza.
John Giacobbi z Web Sheriff ma nadzieję, że wygrana w procesach z
trzema podmiotami (nazwanymi przez niego "awangardą" piractwa online)
skłoni również mniejszych graczy na rynku do większego przestrzegania
prawa.
Decyzja piosenkarza o wytoczeniu wspomnianych procesów jest dość
zaskakująca. Od wielu lat Prince prowadził ostrą walkę z przemysłem
muzycznym, zarzucając mu m.in. wykorzystywanie artystów. Jego zdaniem,
publikowane listy sprzedaży płyt są wymysłem przemysłu i nie mają nic
wspólnego z rzeczywistymi upodobaniami fanów.
Swój najnowszy album "Planet Earth" wydawał w czerwcu br. w Wielkiej
Brytanii jako darmowy dodatek do jednego z wydań gazety "The Mail on
Sunday". Posunięcie to wywołało krytykę ze strony Sony BMG i w
rezultacie doprowadziło do wycofania się wytwórni z dystrybucji albumu
na Wyspach. źródło - dicom
|
|
Zmieniony ( 09.11.2007. )
|