Wrzuta.pl, Smog.pl, Streemo.pl, Patrz.pl, video.Interia.pl, Youtube.com czy Metacafe.com.
SFP dostarcza im swoje pismo co najmniej od maja bieżącego roku, twierdząc, iż należą im się opłaty za emisje klipów. Domagają się zryczałtowanych opłat miesięcznych.
Co jednak ciekawe - powołują się przy tym na art. 70 ust. 2 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
Domniemywa się, że producent utworu audiowizualnego nabył autorskie prawa majątkowe do utworów stworzonych na jego zamówienie lub włączonych do utworu audiowizualnego, jednakże tylko w zakresie eksploatacji audiowizualnej tego utworu.
Przepis ten w czerwcu zeszłego roku został w związku z art. 64 ust. 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej uznany przez Trybunał Konstytucyjny za niezgodny z Konstytucją.
Wolności i prawa ekonomiczne, socjalne i kulturalne
Art. 64.
1. Każdy ma prawo do własności, innych praw majątkowych oraz prawo dziedziczenia.
2. Własność, inne prawa majątkowe oraz prawo dziedziczenia podlegają równej dla wszystkich ochronie prawnej.
3. Własność może być ograniczona tylko w drodze ustawy i tylko w zakresie, w jakim nie narusza ona istoty prawa własności.
Na skutek decyzji TK przepis ten miał przestać obowiązywać w ciągu 12 miesięcy od ogłoszenia decyzji. Termin obowiązywania przepisu, na który powołuje się SFP, minął dokładnie 5 czerwca 2007.
Warte jest tu podkreślenia, że przy dość długim terminie wygasania przepisu SFP zdecydowało się na żądanie opłat "na ostatnią chwilę". Jeszcze ciekawszym jest fakt, iż jedno z pism dotarło do adresata 6 czerwca b.r. - a więc dzień po jego ostatecznym unieważnieniu. Administrator serwisu Luzior.pl twierdzi, iż datą nadania (a nie odbioru) maila SFP, jaki do niego dotarł jest:
6 Jun 2007 12:49:28 +0200
Tak więc SFP zażądało od niego opłat strasząc wykreślonym z ustawy przepisem. Oprócz wpłaty, SFP - podobnie jak w przypadku pisma z maja br. wysłanego do twórcy serwisu ze zwiastunami filmowymi (tzw. trailerami) - chciało otrzymać również pełen katalog dostępnych na stronie utworów audiowizualnych i dane firmy (strona jest prowadzona przez osobę prywatną).
Zastanawiający jest też fakt, iż początkowo Stowarzyszenie domagało się comiesięcznej zryczałtowanej opłaty w wysokości 200 PLN, później - w drodze negocjacji z twórcą strony Luzior.pl - zeszło do kwoty 100 PLN. Właściciel Luziora zaproponował jednak, by sprawę rozwiązać inaczej: poprzez przesłanie adresów plików, do których SFP wyraża zastrzeżenia, a on je usunie. Przedstawiciel SFP przystał na to, zaznaczając, że listę prześle po długim weekendzie.
Abstrahując od kwestii ważności przepisu, o ile w kwestii fragmentów seriali jeszcze można zrozumieć stanowisko SFP, o tyle kompletnie zaskakuje chęć pobierania opłat za emisję zwiastunów filmowych. Niejako z definicji główną funkcją trailerów jest reklamowanie filmu, wydawać by się więc mogło, że filmowcy powinni być zadowoleni z darmowej publikacji reklamy. Tymczasem paradoksalnie przedstawiciele przemysłu filmowego chcą jeszcze pobierać opłatę do osób, które nieodpłatnie reklamują ich produkt...
Dodatkowo warto się zastanowić, czy wspomniane pisma aby na pewno powinny trafiać do właścicieli serwisów, które jedynie korzystają z materiałów zamieszczanych na innych stronach (nawet ich nie hostując)? Może SFP powinno jednak domagać się wspomnianych opłat od właścicieli serwisów-źródeł, gdzie pliki wideo zostały umieszczone i są hostowane? Albo bezpośrednio od osób zamieszczających pliki z filmami na tych serwerach?
Faktem jest, że łatwiej walczyć i zastraszyć "zwykłych internautów" prowadzących swoje serwisy hobbystycznie (wielu z nich, tak jak w przypadku Luziora, to nastolatkowie), niż porywać się na wielkie firmy (jak np. Google, ktore jest właścicielem YouTube.com) posiadające spore zaplecze finansowe i armię prawników. Czy zatem SFP odważyło się zagrozić nieważnym przepisem video-serwisom z "silnymi plecami"? Jak czytamy w portalu Gazeta.pl, do należących do spółki o2.pl serwisów Wrzuta.pl i Smog.pl listy SFP nie dotarły...
Próba kontaktu telefonicznego ze Stowarzyszeniem nie udała się, gdyż z racji długiego weekendu nie zastałem dziś w siedzibie organizacji kompetentnych osób, które mogłyby udzielić odpowiedzi. Wysłałem zatem e-mailem prośbę o komentarz do zaistniałej sytuacji, pytając m.in. czy SFP zdecyduje się także poderwać do walki ze znaczącymi podmiotami, właścicielami popularnych serwisów oferujących treści multimedialne.
Prośbę o komentarze w tej sprawie rozesłałem również do serwisów o2.pl (właściciel Wrzuty i Smoga), Patrz.pl, Streemo i Interii. Interia niestety odmówiła wypowiedzi w tej sprawie, a jeśli chodzi o pozostałe serwisy - podobnie jak w przypadku SFP - z racji przedłużonego weekendu nie udało mi się podobno zastać odpowiednich osób.
Co do samego feralnego przepisu, Piotr Waglowski z serwisu Vagla.pl - Prawo i Internet zauważa, iż choć obecnie wypadł on z obiegu prawnego (przez ostatni rok choć był ważny, stracił domniemanie konstytucyjnosci), trwają prace nad jego znowelizowaniem - tak więc prawdopodobnie wróci on w nowej postaci. Z prawniczego punktu widzenia w sprawie tej interesujące jest, jak się ma pojęcie "publicznego odtwarzania" do umieszczanie w internecie linków (osadzanie na stronie zewnętrznego pliku wideo jest czymś w rodzaju linkowania go). Zdaniem Waglowskiego "dotychczasowa linia orzecznicza w tym względzie nie daje jasnych wskazówek, więc tego typu sprawy jeszcze przed nami".
Jaka czeka nas zatem przyszłość? Czy nie będzie można na swoich stronach umieszczać nawet odnośników do materiałów prawnie chronionych?
- Trudno dokonać projekcji dotyczących przyszłych relacji miedzy poszczególnymi uczestnikami społeczeństwa informacyjnego. To się dopiero klaruje w praktyce obrotu (oraz w praktyce orzeczniczej) - mówi Piotr Waglowski. - Może się zdarzyć, ze jeśli nawet sądy dziś będą przyznawać racje tym, którzy twierdzą, iż należy uznawać linki za coś na kształt "rozpowszechniania", to za 5-10 lat ta sytuacja zmieni się diametralnie, wraz z tym, że społeczeństwo pełniej będzie korzystało z nowych sposobów komunikacji elektronicznej. Dla następnego pokolenia umieszczanie linków, współdzielenie się plikami czy tworzenie stron internetowych to niemal naturalne działanie. Jednakże rozumiem to, że dziś podmioty reprezentujące wydawców poszukują metod partycypacji finansowej w nowych środkach obiegu dóbr kultury.
tekst pochodzi z strony - di.com.pl nadesłany przez(Jose)