|
Strona startowa W internecie kwitnie nielegalny handel numerami do komunikatora Gadu-Gadu |
|
|
|
| 05.06.2007. | ||
![]() ----REKLAMA---- - Za swój czterocyfrowy numer zapłaciłem 1800 zł - opowiada 32-letni Bartosz, biznesmen z Chorzowa. - Przez Gadu-Gadu porozumiewam się niemal każdego dnia, dlatego wiele mi to ułatwia. Poza tym cztery cyfry lepiej wyglądają na wizytówce niż trudny do zapamiętania siedmio- czy ośmiocyfrowy numer. Przyznaje, że większość jego znajomych też wyposażyła się w "złote" numery GG. Zapłacili za nie od kilkuset do kilku tysięcy złotych. - Najdroższy numer ma mój kolega. Jest właścicielem dużych zakładów mięsnych na Śląsku. Za swój identyfikator zapłacił aż kilkadziesiąt tysięcy złotych. Więcej o nim nie powiem - uśmiecha się tajemniczo Bartosz. I nie ma się czemu dziwić, bo handel i obrót najatrakcyjniejszymi numerami Gadu-Gadu jest nielegalny. - Zabrania tego nasz regulamin - mówi Jarosław Rybus, rzecznik prasowy GG. Dodaje, że administratorzy programu walczą z podziemną sprzedażą internetowych identyfikatorów, na bieżąco monitorują czarny rynek handlu numerkami i surowo karają wirtualnych handlarzy. - Każdy przypadek sprzedaży od razu blokujemy, a następnie usuwamy numer - wyjaśnia Rybus. - Współpracujemy z internetowym serwisem aukcyjnym allegro.pl. Każdy przypadek wystawienia na sprzedaż numeru jest nam zgłaszany, a aukcja usuwana - zapewnia. Dlatego na Allegro nie można znaleźć żadnej podobnej aukcji. Jednak już w konkurencyjnym serwisie aukcyjnym ebay.pl jest co najmniej kilka ogłoszeń o takiej lub podobnej treści: złoty numer GG, czterocyfrowy, hit! Oczywiście, oficjalnie nikt nie licytuje. Cała transakcja odbywa się w podziemiu, czyli poza internetem. - Nikt nie jest głupi - wzrusza ramionami Bartosz. - Wiadomo, że administracja sprzedane numerki kasuje. A nikt nie chce stracić kilku tysięcy złotych. Dlatego sprzedający i kupujący spotykają się np. w kawiarni, gdzie dokonują transakcji. Polega ona na tym, że sprzedający za uzgodnioną wcześniej kwotę przekazuje kupującemu hasło dostępu do "złotego numeru". Jego prawdziwość sprawdzana jest na miejscu. - Wystarczy laptop i bezprzewodowy internet - mówi Bartosz. Skąd wzięła się bardzo droga moda na posiadanie złotego numeru GG? Doktor Krzysztof Łęcki, socjolog z Uniwersytetu Śląskiego nie dziwi się astronomicznym kwotom, które ludzie wydają na właściwie nic nie warte numerki. - Chodzi tu o ostentacyjną konsumpcję. To zjawisko znane jest socjologii od wielu lat - podkreśla Łęcki. - Chodzi o pokazanie znajomym swojego statusu, wysokiej pozycji w społeczeństwie. Dla niektórych "potentatów w branży" sprzedaż numerów GG stała się źródłem utrzymania. Używają specjalnych programów, które generują "złote" - proste do zapamiętania - identyfikatory. Ci internetowi przedsiębiorcy mogą spodziewać się wizyty inspektorów z Urzędu Kontroli Skarbowej. - Osoba sprzedająca numer GG uzyskuje dochód i wykonuje tzw. czynność cywilno-prawną - wyjaśnia Dariusz Ryniewicz, wicedyrektor katowickiego UKS. - Dlatego powinna zapłacić podatek dochodowy oraz podatek od czynności cywilno-prawnej. Kiedy to się zaczęło? Z GG korzysta obecnie 5 mln 921 tysięcy użytkowników, a w sieci krąży kilkanaście milionów numerów. W siedzibie firmy 24 godziny na dobę pracuje dział techniczny, który wyłapuje przypadki sprzedaży "złotych" identyfikatorów. Nielegalny proceder zaczął rozwijać się półtora roku temu, kiedy administracja GG ograniczyła użytkownikom dostęp do numerów trzy- i czterocyfrowych. Teraz są one wykorzystywane dla celów marketingowych i świadczą o prestiżu. info-katowice.naszemiasto.pl
|
||
| Zmieniony ( 27.08.2007. ) | ||
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|













