|
Strona startowa Rzecznik Praw Obywatelskich o nalocie na Pirate Bay |
|
|
|
| 03.04.2007. | ||
|
Spowodowało to liczne skargi, gdyż wiele firm miało na skonfiskowanych serwerach swoje strony internetowe. Część z nich straciła, wskutek akcji policji, możliwość działania. Sąd szybko jednak uznał, że w zaistniałych okolicznościach policja miała prawo skonfiskować wszystkie serwery. Do RPO trafiły jednak skargi znacznie grubszego kalibru. Ministrowie i inni wysocy rangą urzędnicy zostali oskarżeni, że naciskali na policję i prokuraturę w celu podjęcia akcji przeciwko Pirate Bay. Rzecznik badał też pogłoski, jakoby ambasada USA, MPAA, IFPI i inne organizacje lobbystyczne sterowały urzędnikami. W swoim raporcie Rzecznik potwierdził, że zarówno amerykańscy dyplomaci, jak i IFPI czy MPAA kontaktowali się z ministrem sprawiedliwości Thomasem Bodstromem i sekretarzem stanu Danem Eliassonem, próbując ich nakłonić do wymuszenia na policji podjęcia działań. Jednak, jak podkreślił RPO, żaden z wymienionych urzędników nie zrobił niczego nieprawidłowego i nie próbował wpływać ani na policję, ani na prokuraturę. Eliasson odpowiedział Amerykanom, że "zgodnie ze szwedzką konstytucją rząd i ministerstwo nie mają prawa interweniować w żadnej konkretnej sprawie. Mogę jednak zapewnić, że będę uważnie przyglądał się tym działaniom policji i prokuratury, które dotyczą łamania praw autorskich w Internecie i nie zawaham się, jeśli będzie do konieczne, przedsięwziąć środków, które usprawnią ich działanie". Rzecznik zauważył, że policja mogła działać nieco sprawniej i zwrócić serwery niezwiązane z nielegalną działalnością szybciej niż po tygodniu. Uznał jednak ich zajęcie za usprawiedliwione, gdyż sprawdzenie maszyn zajęłoby policji więcej czasu na miejscu, niż na posterunku. info-pcworld
|
||
| Zmieniony ( 05.07.2007. ) | ||
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|












